Niesamowita Rose Blumkin

Mieliście kiedyś tak, że słysząc, czytając lub oglądając historię człowieka, o którym nigdy wcześniej nie słyszeliście, po prostu zaniemówiliście przecierając oczy ze zdumienia? 

Ja ostatni raz tego doznałem słuchając kilka miesięcy temu audiobooka “Snow Ball” Alice Schroeder na Audible. Pozycja ta, jest obecnie prawdopodobnie najobszerniejszą oraz najkompletniejszą biografią legendarnego inwestora Warrena Buffeta. Historia “wyroczni z Omahy”, którą czytamy w tej książce, inspiruje na każdym kroku, będąc równocześnie najlepszym dowodem na to, że droga do uczciwie zarobionych milionów na koncie to maraton, a nie sprint. Szczerze polecam wszystkim tę lekturę. Uprzedzając zdziwione zapytania “Nigdy nie słyszałeś o Warrenie Buffecie?!”, pozwolę sobie sprostować, że to nie historia życia guru inwestorów wprawiła mnie  we wspomniane osłupienie, a główna bohaterka czterdziestego czwartego rozdziału “Kuli Śnieżnej” – Rose Blumkin. 

Spis Treści:

Dzieciństwo

Rose Gorelick urodziła się w Żydowskiej rodzinie, 3 grudnia 1893 roku w Shchedrinie na Białorusi. Jej ojciec był lokalnym Rabinem, a mama prowadziła sklep spożywczy. Miała siedmioro braci. Żyli bardzo skromnie, w dwuizbowym domu. Ich rodziców nie było stać na materace więc musieli jako dzieci spać na podłodze.

Jako sześciolatka, Rose dowiedziała się o pogromach żydów, które zdarzały się w jej rodzinnych stronach. Obwieściła wtedy swoim rodzicom, że nie chce żyć w takim miejscu i pewnego dnia wyjedzie do Stanów Zjednoczonych. Rezolutna dziewczynka. 

W związku z tym, że FB ucina zasięgi ankiet, postanowiłem przenieść je tutaj na blog, gdzie liczba głosujących jest zdecydowanie większa. Do tego wydaje mi się to bardziej fair, bo tak naprawdę umieszczając ankietę w treści wpisu, zagłosują faktyczni czytelnicy Koszt Alternatywny! Dlatego od teraz każde głosowanie będzie przeprowadzane na blogu i będzie trwało do czasu ukazania się kolejnego.

W wieku 13 lat opuściła rodzinny dom, mając równowartość 4 centów w kieszeni . Szła boso przez prawie 30 kilometrów do najbliższej stacji, aby oszczędzać swoje świeżo kupione, nowiutkie buty. Wsiadła w pierwszy pociąg i pojechała do miasta Gomel, obecnie leżącego nieopodal rosyjsko – ukraińskiej granicy. Twierdzi, że zapukała do drzwi dwudziestu sześciu sklepów nim właściciel jednego z nich szczęśliwie jej otworzył. Kiedy go zobaczyła, powiedziała mu “Nie jestem żebraczką, spójrz mam 4 centy w kieszeni, pozwól mi u siebie zamieszkać, a pokażę Ci jak dobrą pracownicą jestem.” Następnego dnia skoro świt, czekała w sklepie na klientów. Przygotowała ekspozycję towarów i była gotowa do sprzedaży. Ponoć jeszcze tego samego przedpołudnia uczynny sklepikarz zaproponował jej pracę. Trzy lata później, w wieku 16 lat była managerem w tym sklepie, nadzorując pracę 6 dorosłych mężczyzn.

Przypominam, że mamy rok 1909 a proces emancypacji kobiet, mówiąc delikatnie, dopiero raczkował.

Jako dwudziestoletnia kobieta, Rose wychodzi za lokalnego sprzedawcę butów Isodora Blumkina. Tego roku wybucha pierwsza wojna światowa. Świeżo upieczeni małżonkowie postanawiają, że czas uciekać z kraju. Niestety mieli pieniądze na przejazd do Ameryki tylko dla jednej osoby. Rose heroicznie wysyła męża, a sama zaczyna pracować ciężej, aby jak najszybciej oszczędzić na swój wyjazd.

Dwa lata później ginie w zamachu Grigori Yefimovich Rasputin. To przeważa szalę. Rose postanawia zakończyć swoją przygodę z ojczyzną, upłynnia cały majątek i wyrusza do USA. Po 7 dniach podróży koleją transsyberyjską  dojeżdża do Zabajkalu. Tam przekracza granicę dzięki zwinnemu kłamstwu, jakoby jechała zakupić skóry dla Armii Rosyjskiej. Przekonani lub najzwyczajniej w świecie “ludzcy” strażnicy wpuszczają ją do Państwa Środka. W kolejnych tygodniach, Rose przedziera się koleją przez całe kontynentalne Chiny, aż trafia do portowego miasta TianJin oddalonego o ponad 15 000 kilometrów od Gomel.  Tam kupuje bilet na prom do Japonii, w której ostatecznie ląduje w Jokohamie. Po pewnym czasie trafia na łódź transportującą fistaszki do USA. Po trzech tygodniach żeglugi przez pacyfik, w głodzie i znoju, dwudziestotrzyletnia Rose ląduje na drugim końcu świata, w Seattle, w wyśnionych Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Spełnienie dziecięcego marzenia zajęło jej 17 lat.

Nim ruszymy dalej pozwolę sobie na chwilę przemyśleń. Żyjemy w czasach w których międzykontynentalne podróże są czymś naturalnym. Odpalamy Skyscanner, rezerwujemy lot, dopełniamy potencjalnych obowiązków wizowych i lecimy. Chcesz pojechać do USA? Dwa miesiące formalności, dostaniesz wizę i w przeciągu kilkunastu godzin tak naprawdę jesteś w stanie cieszyć się widokiem Statuy Wolności, spacerować po Central Parku czy pójść na mecz Jankesów. Wszystko sprowadza się do kwestii chęci i pieniędzy. Jeżeli trafisz na okazję, nie jesteś wymagający jeśli chodzi o terminy, to dzisiejsze dwie średnie krajowe są w stanie spełnić sen Rose o “Ziemi Obiecanej.” Jak bardzo to się różni od realiów początków poprzedniego stulecia?

Początki “Amerykańskiego Snu”

Wróćmy jednak do historii naszej Bohaterki. Kiedy stawia swoje pierwsze kroki w Ameryce, trafia pod skrzydła organizacji Hibru wspierającej imigrantów. Oferują jej obiad i nocleg w hotelu. Rose podsumowuje ten moment swojego życia, krótkim i dosadnym stwierdzeniem “Jestem największym szczęśliwcem na świecie!” Czerwony krzyż pomaga jej znaleźć Isodora. Następnie wysyła ją do męża, który pracował jako handlarz śmieciami w Fort Doge w stanie Iowa. 

Po tak długiej rozłące, młodzi małżonkowie nie próżnują, Rose zachodzi w ciąże i 9 miesięcy później na świat przychodzi Frances, pierworodna państwa Blumkin. Rok później na świecie pojawia się Louie. 

Rose ma olbrzymie trudności z nauką języka. Po dwóch latach dalej nie jest w stanie się komunikować, przez co czuje się wyalienowana i cierpi na samotność. Isodore proponuje, aby zmienili miejsce zamieszkania. Pada na Omahę, gdzie w tamtym czasie żyło 32 000 imigrantów, w tym dość spora społeczność rosyjskojęzycznych Żydów. Słusznie uznają, że to rozwiąże problem samotności Rose.

Kiedy przyjeżdżają na miejsce Isodore postanawia otworzyć lombard, Rose jest sceptyczna na ten pomysł, ale ostatecznie mąż przekonuje ją stwierdzeniem: “Słyszałaś żeby kiedyś jakiś lombard zbankrutował?”

W przeciwieństwie do Isodora dalej nie może nauczyć  się języka, mawiała wtedy – “jestem na to za głupia”. Kiedy najstarsza córka poszła do przedszkola, następuje w tej kwestii przełom. Proponuje mamie, że będzie ją uczyć słów których sama się nauczyła danego dnia. Metoda przyniosła pożądany skutek. Wiele lat później, już jako potężna Mrs. B., Rose nie zapomina o innych wyalienowanych imigrantach. Bardzo często będzie zatrudniać ich w księgowości, powtarzając – “Nie musisz znać języka, żeby liczyć.” 

W międzyczasie Blumkinowie dorabiają się dwóch kolejnych córek: Cynthii oraz Sylvii.

W tym okresie Rose wydaje wszystkie oszczędności na relokacje krewnych. Kosztowało to ją średnio 50$ na osobę, co na dzisiejsze standardy według kalkulatorów inflacyjnych jest równowartością kwoty 650$. Finalnie udaje jej się sprowadzić do USA 10 członków rodziny.

Kiedy nastaje wielka recesja, Blumkinowie bankrutują co skutkuje przejęciem przez Rose sterów w zarządzaniu finansami rodziny.

Rodzina Blumkin w komplecie!

“Sprzedawaj tanio i mów prawdę.” 

Filozofia biznesowa Rose była bardzo prosta i jak się chwilę później okazało – bardzo skuteczna. “Kupujemy rzeczy po 3$ sprzedajemy z 10% marżą.”  Blumkinowie zaczynają sprzedawać męskie garnitury, Rose promowała ich sklep hasłem “U nas mężczyzna odzieje się za 5$ od głowy po palce stóp!” Był to pierwszy złoty strzał rodziny Blumkin. Pierwszego dnia, sprzedaż tekstyliów przynosi im 800$ zysku, więcej niż zarobili w lombardzie przez cały poprzedni rok.

Dodają do swojego asortymentu biżuterię, używane futra oraz najważniejsze – meble. Tutaj warto wyjaśnić, że ta “prosta filozofia” niskich marż była wtedy w handlu anomalią  na skalę światową. Na początku dwudziestego wieku, “niewidzialna ręka rynku” nie do końca działała. Problemem strony popytowej (konsumentów) była ograniczona dostępność alternatyw zakupowych. W ujęciu lokalnym, podaż praktycznie wszystkich dóbr mogła być kontrolowana przez branżowe kartele. Sprzedawcy dzięki zmowie mogli kontrolować ceny swoich produktów, maksymalizując w ten sposób marżę ze sprzedaży. Oczywiście, dopóki nikt się nie wyłamał, co konsekwentnie robiła Rose, wprowadzając w życie swoją “prostą” strategię sprzedażową. 

To doprowadza do konfliktu pomiędzy Państwem Blumkin, a lokalnymi dilerami meblowymi. Konkurencja zaczyna ich nienawidzić za dumpingowe ceny. Rose kwituje to stwierdzeniem: “Lepiej niech mnie nienawidzą niż mnie żałują.”

W 1937 pożycza od brata 500$ (dzisiejsza równowartość niespełna 10 000$)  i otwiera sklep “Blumkins” w piwnicy niedaleko lombardu męża. Lokalni producenci, pod naciskiem dilerów meblowych, odmawiają jej dostaw. Rose się nie poddaje i jedzie po towar aż do Chicago. Tam znajduje człowieka, od którego bierze na 30 dniowy kredyt kupiecki towar o wartości 2000$. 

Niestety, kiedy przychodzi dzień spłaty, Rose nie ma potrzebnych środków do uregulowania zobowiązania. Postanawia więc sprzedać swoje własne meble aby spłacić dług. Widok opróżnionego domu doprowadza dzieci do histerii. Tego dnia Rose, bierze ze sklepu kilka materacy, żeby dzieci nie musiały, tak jak ona przed laty, spać na podłodze. W kolejnych kupuje piekarnik, lodówkę i wszystko wraca do normy. 

Biznes rośnie, przenoszą siedzibę do większego lokum, a Blumkins zamienia się w Nebraska Furniture Mart.

Wybucha druga wojna światowa. Ukochany syn Louis porzuca uczelnię i rusza na front. Codziennie pisze ze swoją matką, wspiera ją, namawia, żeby się nie poddawała. Lokalni dostawcy wciąż sabotują jej biznes poprzez blokowanie łańcucha dostaw. Rose, aby nie doprowadzić magazynów do pustostanów musi podróżować po całym kraju szukając towarów. Dochodziło wtedy do absurdalnych sytuacji, w których była zmuszona kupować  w stacjonarnych sklepach Macy’s, a następnie odsprzedawać pozyskany w ten sposób towar z minimalną, 5% marżą. Wszyscy wiedzieli co robiła, była obiektem drwin i głupich żartów, a to ją tylko napędzało aby pracować ciężej.

“Kiedy jesteś na dole oni na Ciebie plują! Kiedy zaczynasz zarabiać jakieś pieniądze oni nagle Ciebie zauważają! Głupcy – dajcie mi tylko klasę średnią a ja będę szczęśliwa!”

Louis wrócił z wojny i staje się prawą ręką Rose. Wtedy zaczyna się okres pierwszej prawdziwej prosperity dla Nebraska Furniture Mart. Niestety w 1950 roku na atak serca umiera Isodore, a rok później wybucha wojna w Korei co przekłada się na zmniejszenie popytu klasy średniej na dobra statutowe, w tym meble. 

Rose szuka alternatyw zarobkowych. Postanawia dodać dywany do oferty. Pod pretekstem wyposażenia apartamentów, kupuje od Marshal Fields 3000 jardów bieżących dywanu po 3$ za jard, sprzedaje je po 3,95$ co stanowi 50% zwyczajowej ceny u konkurencji.

Wydarza się analogiczna sytuacja jaka miała miejsce kilka lat wcześniej ze sprzedawcami mebli, z tą różnicą, że “królowie dywanów” posuwają się krok dalej i pozywają Rose o ceny dumpingowe, wnioskując w pozwie o ustalenie ceny minimalnej na dywany.

Na procesie Rose pojawia się sama, bez adwokata. Poproszona przez sędziego o wyjaśnienie sytuacji odpowiada: “Nie mam pieniędzy, bo nikt nie sprzedaje mi towaru którym mogę handlować. Panie Sędzio sprzedaje wszystko 10% powyżej kosztów, co w tym złego? Nikogo nie okradam, dbam o klientów. W czym tkwi problem?”

Rozprawa trwała godzinę, pozew został oddalony, a pointa tej historii stała się legendarną rodzinną anegdotą. Sędzia następnego dnia przyszedł do Nebraska Furniture Mart i kupił dywany o wartości 1400$.

Mimo, że nowa gałąź biznesu generowała bardzo solidne przychody, to wszystkie wcześniejsze perypetie z dostawcami, dodatkowe koszta związane z logistyką zaopatrzeniową, wojna w Korei oraz spowodowana nią recesja gospodarcza sprawiają, że Rose ma problemy ze spłatą bieżących wierzytelności.  Aby uzdrowić swój cashflow, pożycza od zaprzyjaźnionego bankiera, który wiedział, że zalega ze stanem magazynowym i ma chwilowe problemy z płynnością – pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Niestety pożyczka doprowadza ją do bezsenności i wprawia w permanentny stres. Wpada wtedy na pomysł, aby wynająć audytorium miejskie i przeprowadzić pierwszą w historii masową wyprzedaż pod chwytliwym hasłem reklamowym:

“To jest to. Wyprzedaż wyprzedaży! Będziemy z Wami szczerzy, jesteśmy przeładowani stanem magazynowym, nie możemy go zjeść więc postanawiamy go Wam wyprzedać! 45000 stóp kwadratowych wypełnionych wszelakiego rodzaju markami meblowymi, które czekają aż je kupicie!”

Zrobili 250 000$ obrotu w trzy dni. Rose spłaca swój dług w stosunku do bankiera, a cały Stan Nebraska, dowiaduje się po tym, że synonim Nebraska Furniture Mart to “Przecenione meble”. Rose ponownie dopięła swego, klasa średnia ich pokochała.  Od tego dnia już nigdy nikomu nie zalegała ani centa.

Rose oficjalnie staje się Mrs. B.

Kolejne dwudziestolecie to stały rozwój i zrównoważony wzrost jej imperium. Kiedy w 1975 tornado zniszczyło dach ich sklepu, bez wahania przenieśli się tymczasowo na stare śmieci. “Jeżeli wszyscy wiedzą, że masz najlepsze ceny, to znajdą Cię nawet na dnie rzeki.”

Na początku lat osiemdziesiątych budują największy sklep meblowy w Ameryce Północnej. Jak się później okazało, będą w nim generować dziesięciokrotnie większy obrót na stopę kwadratową niż konkurencja. Od tego czasu ich sprzedaż rośnie rok do roku, niezależnie od fazy cyklu koniunkturalnego USA. Pokonali całą lokalną konkurencję, gdzie przez „lokalną” nie mam na myśl samej aglomeracjii Omahy, a cały przemysł meblarski w Nebrasce i kilku innych okolicznych stanach. Z przychodowego punktu ich obroty przekraczają ponad 50% wartości całego rynku. Do ich sklepu zaczynają przyjeżdżać klienci z Iowa, Kansas czy Dakoty.

Mamy lata osiemdziesiąte. Mrs. B ma teraz prawie 90 lat. Wstaje o piątej rano, je tylko owoce i warzywa, nigdy nie pije alkoholu. Pracuje sześć i pół dnia w tygodniu. Inspirowała się swoją mamą, która za dnia pracowała od świtu do nocy w sklepie, a w nocy piekła chleb i prała ich ciuchy, żeby ona z braćmi mieli co jeść i w co się ubrać. 

“Pamiętam jak piekła nam chleb o 3 rano, a od rana nosiła kwiaty ważące sto funtów, obchodząc dwadzieścia bloków dookoła, próbując je sprzedać i zarobić w ten sposób równowartość 3 centów. To łamie mi serce…”

Dzieci musiały umeblować jej dom tak, żeby wyglądał jak ekspozycja sklepowa – tylko wtedy Rose czuje się w nim “jak w domu”. Co to oznacza? Klosze lamp pokryte są plastikowymi opakowaniami, etykiety cenowe wiszą z każdego mebla, no i wszystko zostało zakupione w najlepszym sklepie meblarskim na świecie – Nebraska Furniture Mart! 

“W domu używam tylko kuchni i sypialni. Nie mogę się doczekać poranku, żebym mogła wrócić do biznesu!” 

Biznesowy Romans z Warrenem Buffetem

Pod koniec lat siedemdziesiątych Warren Buffet po raz pierwszy rozmawia z Mrs. B o potencjalnym zakupie przez Berkshire Hathaway Nebraska Furniture Mart. Nasza bohaterka, nie zważając na wpływy i pieniądze Inwestora przegania go, twierdząc “Ty nie próbujesz tego kupić tylko ukraść!”. 

Dziesięć lat później do Buffeta dochodzą plotki jakoby Mrs. B negocjowała wykup z niemiecką firmą sprzedającą meble w Europie, która w tamtych czasach była największym graczem branży meblarskiej na świecie.  Rose przywołuje Wyrocznię z Omahy do siebie “na dywanik”. Kiedy ten przychodzi z nią porozmawiać trafia na przedziwną scenę. W biurze Nebraska Furniture Mart, pod ścianą w szeregu (domyślam się, że na baczność) stoją jej synowie, wnukowie i kuzyni. Buffet twierdzi, że rozmowa zaczęła się w ten sposób:

“Widzisz tych mężczyzn stojących pod ścianą? To włóczędzy! Jak kupisz ode mnie sklep to możesz ich zwolnić! Ty możesz a ja nie! Ci włóczędzy to moi krewni! I ja nic z tymi włóczęgami nie mogę zrobić, ale Ty będziesz mógł! Włóczędzy! Włóczędzy! Włóczędzy!

Według Buffeta tyrada trwała przeszło godzinę, a słowo “włóczęga” (w oryginalnym przekładzie “Bums!”) pojawiło się w trakcie monologu Mrs. B dziesiątki razy. Co zabawne, z tym słowem kojarzy Mrs. B również wiceprezes Berkshire Hattaway Charlie Munger:

Szybka dygresja. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak oglądam wypowiedzi Charliego Mungera to ogarnia mnie głupawe rozbawienie. Może to kwestia tego, że ten starszy Pan mimo stanu posiadania zbliżonego do rodziny Kulczyk, wygląda tak “zwyczajnie.” Zmierzwiona fryzura, stylizacja niczym “Pan Kaziu” sprzedający na przedmieściach ubezpieczenia na życie, no i do tego te binokle… Koniec dygresji.

Po swoim monologu Rose odsyła Buffeta z kwitkiem, bez konkretnych ustaleń. Nie zniechęca go to do kontynuowania negocjacji. Z jednej strony miał wtedy olbrzymią niezagospodarowaną nadwyżkę w kasie Berkshire. Z drugiej, znał Mrs. B, podziwiał ją jako bizneswoman, słyszał wiele historii o niej, dlatego zdawał sobie sprawę jak wybitnie ten sklep jest prowadzony. Dochodziła też kwestia następcy Mrs. B, jej syna Louisa, który był namaszczonym ulubieńcem matki, co było prawdopodobną przyczyną  nie określania go jako jedynego mianem “włóczęgi” w przypływach emocji przez Mrs B :D. Ponad to, Warren uważał go za wybitnego managera i wymarzonego sukcesora z jego własnej perspektywy, jako potencjalnego nabywcy meblowego imperium.

Finalnie warunki umowy były dogrywane właśnie z Louim oraz jego synami. Warren rozmawiał z nimi otwarcie. “Możecie poczekać i sprzedać ten interes z dużym prawdopodobieństwem drożej. Tylko, że potencjalny kupiec niezależnie od obietnic po jakimś czasie będzie chciał wprowadzić do Waszego biznesu managerów nazywanych „Wiem jak prowadzić Twój biznes lepiej od Ciebie” . Natura tego typu ludzi jest taka, że nawet jeśli słupki będą pokazywać inaczej to oni i tak będą twierdzili, że to ich sposób zarządzania jest lepszy.”

Buffet obiecał, że jeśli Berkshire kupi Nebraska Furniture Mart, to pozostawi zarząd w rękach rodziny. Oświadczył również, że będzie się wtrącał tylko do dwóch rzeczy: alokacji zgromadzonego kapitału oraz dobór i wynagradzanie najważniejszych osób w firmie.

Propozycja niemieckiej firmy była o połowę lepsza niż wyroczni z Omahy. Wycenili jej biznes na 90 milionów dolarów, a Buffet “jedynie” na 60 milionów. Miał on jednak coś o wiele cenniejszego do zaoferowania Blumkinom – nie był niemcem. Dla Mrs. B sprzedaż jej dziedzictwa przedstawicielom narodu, który jeszcze kilka dekad temu tak strasznie prześladował jej rodaków było czynem kwalifikującym się pod anatemę. 

W powyższym filmie, możemy obejrzeć jak Warren przyjeżdża do siedziby Nebraska Furniture Mart. Mrs. B jeździła tego dnia, jak co dzień na swoim “turbo wózku” po markecie, wykrzykując do pracowników “Nie nadajecie się do niczego, nie dałabym Wam miedziaka za waszą pracę!” Przyzwyczajony do temperamentu swojej przyszłej wspólniczki, podchodzi do niej i mówi: “Biorę to co Pani ma, nie interesują mnie księgi, nie zamierzam przeprowadzać audytu. Pozwolę sobie zadać Pani Mrs. B tylko jedno pytanie. Czy ma Pani długi?” Odpowiedziała “nie” i podpisali deal.

“Słowo Mrs. B było dla mnie więcej warte niż Banku Anglii.”

Transakcja doszła do skutku w 53 urodziny Buffeta. Kiedy jej to zakomunikował odpowiedziała “You bought an oil wealth.” (nie mam pomysłu jak to przetłumaczyć). Od tego momentu Berkshire Hathaway posiada 90% akcji spółki, a Blumkinowie zostają z 10% oraz czekiem opiewającym na 55 milionów dolarów. Ciekawostką jest fakt, że Buffet obiecał Mrs B, że w sprawozdaniu rocznym jego funduszu nie zostaną nigdy opublikowane osobne dane Nebraska Furniture Mart. Rose nie chciała, żeby konkurencja mogła “patrzeć jej na ręce” i spróbować zoptymalizować rachunek zysków i strat na jej modłę.

W swojej biografii Buffet wspomina, że zaoferował jej coś czego nigdy nie zaproponował żadnej innej osobie, od której kupował biznes. Pozwolił Rose anulować ich umowę, jeżeli w najbliższym czasie czułaby się z nią źle. Wynikało to z jego szacunku do Mrs. B i przekonania, że jej imperium stanowi zbyt dużą część jej duszy.

“If I had to start a business, and I could participate in an NFL style draft where I could pick any of the top 25 MBA graduates in America, or any of the top 25 Fortune 500 CEOs, I would take Rose Blumkin, because there is no one else like Mrs. B. She’d run rings around them.”

Niedługo po transakcji audytor z Berkshire, zrobił spis stanu magazynowego. Okazało się, że Nebraska Furniture Mart jest zatowarowany na… 85 milionów dolarów. Mrs. B skwitowała to w wywiadzie dla Guardian Magazine “Nie spodziewałam się tego! Nie anulujemy naszej umowy, ale ja znam Warrena, on umie liczyć. Założę się, że wiedział!”

Jakiś czas później, przy niewielkim wstawiennictwu Warrena, Uniwersytet Creighton oraz NYU obdarowuje Rose tytułami honorowymi. W trakcie wizyty w Nowym Jorku, rodzina musiała ukryć przed nią cenę, którą płacili za dobę hotelową, gdyż obawiali się, że jakby usłyszała, że kosztuje ona 75$, to by się spakowała i wróciła do Omahy. Co to, żeby nie generować zbędnych kosztów.

W trakcie gali na scenie prócz łez szczęścia wypowiedziała słowa:

“Po pierwsze szczerość, po drugie ciężka praca. Po trzecie jeśli nie dostaniesz wymarzonej posady, weź co mają, jeśli jesteś dobry to Cię zatrzymają.”

Zapytana po ceremonii, który z honorowych tytułów preferuje czy ten od NYU czy Creighton, bez wahania odpowiedziała – “Creighton, bo kupują u mnie dywany.”

Noncompete agreement

Kolejne lata były trudne dla Mrs B. Pod wodzą Louiego, dzieci oraz wnukowie, zaczęli przejmować coraz większą kontrolę nad biznesem. Jej wybuchowość nie pomagała w tym procesie. Słowo “Włóczędzy” bardzo często były wykrzykiwane pod dachem Nebraska Furniture Mart, często na oczach klientów. Naturalną koleją rzeczy  rodzina przestała rozmawiać z Mrs B na tematy firmowe, próbując bezinwazyjnie pomóc jej przejść na zasłużoną emeryturę. Do 1988 Rose jednak wciąż zarządza działem dywanów, ma wtedy 95 lat. Kiedy pewnego dnia Loui oświadcza jej, że jeden z wnuków przejmie jej obowiązki w tym zakresie – miarka się przebrała.

Po przeciwnej stronie ulicy, przy której znajdował się sklep Nebraska Furniture Mart, znajdował się stary magazyn. Mrs. B pod wpływem emocji kupuje go i otwiera tam konkurencyjny sklep “Mrs. B Warehouse.”

Zaczęła od tradycyjnej wyprzedaży garażowej, w której wystawiła cytuję “niektóre swoje rzeczy.” Pierwszego dnia osiąga przychód 18 tysięcy dolarów. Nim sklep został jeszcze oficjalnie otwarty dla klientów, przynosił przeszło 3 tysiące dolarów dziennego obrotu.

Czując się zdradzona przez najbliższych, Mrs. B zaczyna swoją krucjatę, stosując tą samą, przerażającą w swojej prostocie, strategię, co 50 lat wcześniej, kiedy startowała z “Blumkins.” Dumpingowe ceny i gra na noże, aż do wyniszczenia przeciwnika… mimo, że tym razem przeciwnikiem była jej rodzina.

Louis prosi o pomoc Buffeta, który od czasu transakcji stał się nieoficjalnym członkiem ich familii. Ten jednak, jak zawsze kiedy w spór wchodzili jego przyjaciele stosuje zasadę nie obierania żadnej ze stron i stania z boku poza konfliktem. Mrs B uznała to za nielojalność z jego strony. “To ja mu zarabiam 50 milionów rocznie, a on mnie tak potraktował!? Warren Buffet nie jest już moim przyjacielem!” stwierdza w wywiadzie dla lokalnej telewizji. 

Konflikt trwał dwa lata, a Mrs. B Warehouse konsekwentnie rósł, nieprzerwanie podgryzając dochodowość Nebraska Furniture Mart. Loui postanawia zadzwonić do Matki błagając ją o pojednanie i sprzedaż jej nowo otwartego sklepu. Rose uległa, tęskniła za swoją rodziną, tęskniła za swoim biznesem, ponownie wzywa Buffeta “na dywanik.”

Samotna, odseparowana od swoich wnuków, prawnuków, dzieci, całej rodziny, przyznaje wtedy: “Myliłam się. Rodzina  znaczy więcej niż duma i biznes.”

Buffet przylatuje z bukietem kwiatów oraz czekoladkami. Po szybkich negocjacjach odkupuje Mrs B Warhouse oraz jej wizerunek za 5 milionów dolarów. Teraz stawia jednak jeden warunek – non compete agreement na 5 lat dla 99 letniej kobiety, która przez całe życie nie nauczyła się czytać ani pisać. Rose zgadza się podpisując kontrakt swoim charakterystycznym znakiem.

Rose Blumkin umiera 9 sierpnia 1998 roku w wieku 104 lat. Do końca swoich dni pracowała w Nebraska Furniture Mart. Pochowano ją na żydowskim cmentarzu “Golden Hill.”

Kilka słów na zakończenie

Chciałbym mieć kiedyś okazję pojechać do Omahy i spisać obszerniejszy wywiad na temat życia Rose, jej poczynań i osiągnięć. Dopisałem to do swojej “Bucket List.”

Napisanie tej krótkiej noty biograficznej, było dla mnie bardzo dużym wyzwaniem i cały czas się zastanawiam czy chociaż w pewnym stopniu udało mi się pokazać wyjątkowość tej niesamowitej kobiety. Wydaje mi się, że umiejętność opowiedzenia stu lat historii życia na kilku stronach, wymaga warsztatu pisarskiego o wiele lepszego od tego, który posiadam. Wiedzcie, że starałem się jak mogłem.

W historii Mrs. B będę szukał inspiracji przez całe swoje życie. Jest ona dla mnie żywym dowodem na to, że jesteśmy w stanie przezwyciężyć większość ograniczeń, które staną nam na drodze. To nie płeć, pochodzenie, wykształcenie czy wiek stanowi o naszym potencjale, a ciężka praca, wytrwałość, poświęcenie i konsekwencja w dążeniu do naszych celów.

Na koniec chciałbym podziękować autorce “Snowball” Alice Schroeder za to, że uświadomiła mnie o istnieniu tej “niesamowitej osoby, o której nigdy wcześniej nie słyszałem.”

Nie mogę zakończyć tego wpisu w inny sposób, niż tytułem patriotycznej pieśni USA, która była śpiewana w domu rodzinnym Blumkinów przed każdym posiłkiem.

“God Bless America!”

Pozdrawiam,
DP

Wyświetleń 1 549

1 Comment

  1. Łukasz 21 sierpnia 2019 at 10 h 20 min

    A ja dziękuję Tobie Dawid, za to, że mogłem poznać historię tak inspirującej postaci, która utwierdza mnie w przekonaniu jak wiele zależy w życiu od naszego nastawienia.

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *